wtorek, 14 listopada 2000

"Przerażenie "Starego Wiarusa"

0 comments
Polski WEB w Detroit-Paszporty:
"Przerażenie "Starego Wiarusa" 2000-11-14 (15:20)
Czy za Polaka zawsze o wszystkim musi decydować urzędnik? - ustawę o obywatelstwie polskim obywatelstwie polskim komentuje Stary Wiarus, dziennikarz i historyk na stałe mieszkający w Australii:
"Na początku chciałbym się odnieść do wypowiedzi panów posłów Dobrosza i Majewskiego, których brak wiedzy budzi moje przerażenie.

Panu posłowi Dobroszowi, który obawia się, że przyjęcie senackiej wersji ustawy umożliwi obywatelom niemieckim nabywanie polskich ziem, chciałbym powiedzieć, że obywatel niemiecki, nigdy nie posiadający obywatelstwa polskiego, mógłby hipotetycznie uzyskać obywatelstwo polskie jedynie drogą nadania przez prezydenta RP. Jeśli takiej przychylnej dla siebie decyzji nie otrzyma, nic z tego nie będzie.

Obywatel niemiecki, już posiadający również obywatelstwo polskie z powodu urodzenia, gdziekolwiek w świecie, z rodziców mających obywatelstwo polskie, nie może zostać pozbawiony obywatelstwa RP, na mocy art. 34.2 konstytucji RP. Jako obywatel polski, ma prawo do posiadania nieruchomości na terytorium RP, gdzie by fizycznie nie mieszkał - w Polsce, w Niemczech czy gdziekolwiek indziej.

Czy pan poseł będzie równie energicznie zwalczał "nabywanie naszych ziem zachodnich i północnych" również przez obywateli Grecji, Portugalii lub Finlandii, kiedy po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej prawo zakupu ziemi w Polsce przysługiwać będzie obywatelom wszystkich państw członkowskich? Ponadto, sprzedaż ziemi komukolwiek nie jest i nigdy nie będzie obowiązkowa. Być może pan poseł winien raczej pracować nad wychowaniem patriotycznym swego elektoratu, by ten nie wyprzedawał ziem zachodnich i północnych cudzoziemcom, zamiast nad mozolnym budowaniem administracyjnych barier przeciwko wyimaginowanemu niebezpieczeństwu "teutonskiej nawały"?

Panu posłowi Majewskiemu, który swój sprzeciw wobec zapisu o podwójnym obywatelstwie uzasadnia koniecznością równego traktowanie obywateli polskich przez władze RP, chcę powiedzieć, że obywatele polscy posiadający także inne obywatelstwo oraz zamieszkali stale za granicą już są traktowani inaczej przez polskie prawo, niż obywatele posiadający jedynie obywatelstwo polskie, a to dlatego, że nie sposób postąpić inaczej. Krytycznym kryterium jest tu miejsce stałego zamieszkania, czego pan poseł nie rozumie.

Pan poseł Majewski wyraźnie nie zna różnicy statusu bankowego i skarbowego pomiędzy "osobą zagraniczną" i "osobą krajową". Obywatel polski posiadający inne obywatelstwo oraz zamieszkały stale poza terytorium RP nie płaci w Polsce podatków (zgodnie z międzynarodowym standardem, podatki płaci się w miejscu stałego zamieszkania), nie służy w wojsku, może posiadać konta zagraniczne, może prowadzić w Polsce samochód na obcej rejestracji. Nie może natomiast korzystać w kraju z bezpłatnej opieki zdrowotnej, uczyć się w Polsce za darmo, pobierać rent i emerytur, korzystać z uwłaszczenia.

Różnice traktowania obywateli przez prawo polskie zależnie od miejsca stałego zamieszkania, to żadna łaska państwa i żadne przywileje, tylko obowiązujące ustawodawstwo RP, standardy międzynarodowe i zdrowy rozsadek.

Czy pan poseł Majewski gotów byłby wydać cały budżet MON na światową ewidencję polskich poborowych, polską komisję poborową w Nowym Jorku, bilety do jednostki np. z Buenos Aires do Orzysza i z powrotem, specjalne jednostki WP dla poborowych nie władających językiem polskim oraz globalne polowanie Żandarmerii Wojskowej na uchylających się od służby - wyłącznie w imię perfekcyjnej konstytucyjnej równości?

Dr Krzysztof Wyszkowski zna te zagadnienia lepiej, ale z przyczyn tylko sobie wiadomych obiera taktykę ekonomicznego dawkowania prawdy:

Z wielu względów, w tym podatkowych, a więc nadzwyczaj ważnych dla każdej władzy, Polska zdecydowała się na takie dolegliwe kontrole i dochodzenia - mówi Wyszkowski.

Wedle polskiej ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, podatek ten płacą wszystkie osoby, bez względu na obywatelstwo i paszport, przebywające na terytorium RP przez więcej niż 183 dni w roku, chyba że odpowiednia dwustronna umowa międzynarodowa stanowi inaczej. Od Polaków zamieszkałych stale za granica, a Polskę odwiedzających na krótko, polskie podatki się po prostu nie należą, bez względu na paszport, jakiego mieliby używać przy wjeździe i wyjeździe.

Polonusi polują podobno, zdaniem dr Wyszkowskiego, na "jakieś wymierne korzyści" z posiadania dwóch paszportów? No właśnie, a konkretnie, nie hipotetycznie, jakie to są korzyści? Nikt nie wymienił dotąd żadnych realnych korzyści, jakie mógłby wyłudzić od RP Polonus posługujący się w Polsce raz jednym, a raz drugim paszportem, nie posiadający natomiast stałego zameldowania, dowodu osobistego, numeru PESEL i książeczki wojskowej.

Niezależnie od tego, jakie by dokumenty Polonus komukolwiek okazywał, próby manipulacji mają krótkie nogi - wystarczy jeden rzut oka na stemple wjazdowe i wyjazdowe polskiej Straży Granicznej w paszporcie. Wszystko wtedy staje się jasne, a zwłaszcza data ostatniego wjazdu i użyty do wjazdu paszport. Jeśli jest to paszport obcy, to jest równie jasne, że jego posiadacz nie korzysta z praw obywatela polskiego podczas pobytu w RP. Jeśli jest to paszport polski, to można zawsze, w razie uzasadnionego podejrzenia o próbę nadużycia, żądać od jego posiadacza udowodnienia miejsca stałego zamieszkania lub jurysdykcji, w której petent płaci podatki. Można także, gdy chodzi o przyznanie lub nie przyznanie jakiejś korzyści materialnej, rutynowo wymagać podpisania stosownego oświadczenia pod przysięgą w sprawie miejsca stałego zamieszkania i ewentualnie posiadanego innego obywatelstwa. Fałszywe oświadczenie mogłoby być zagrożone surową karą.

Nadużycia drobnych cwaniaków wówczas jak ręką odjął, bez zrażania Polonii do "starego kraju" i bez tyleż histerycznego co obelżywego posądzania Polonusów, na zapas, o przestępcze zamiary i chęć zorganizowania w Polsce "piątej kolumny" obcego państwa. Czy Polski nie stać na liberalne przyznanie zamieszkałym za granicą Polakom prawa wyboru, za kogo chcą być uważani podczas krótkich odwiedzin w kraju? Czy za Polaka zawsze, o wszystkim, musi decydować urzędnik?" (not. pat)

Stary Wiarus - historyk i dziennikarz. Na emigracji od ponad 20 lat. Obecnie mieszka w Sydney. Obserwator, komentator i krytyk projektu ustawy o obywatelstwie od początku prac parlamentarnych nad nią. Ze względów osobistych prosił o niepodawanie swojej tożsamości, do czego, ze względu na merytoryczną wartość tekstu, "Wirtulana Polska" w drodze wyjątku postanowiła się przychylić."

niedziela, 29 października 2000

Wydziedziczona

0 comments
Polski WEB w Detroit-Paszporty: "Czasami Zenona zadaje sobie pytanie, czy warto wracać do kraju, w którym bezprawie stanu wojennego przemienia się w prawo

Nie wiadomo, kto zadecydował o tym, by złamać życie Zenonie Glasner-Oplustil. Na zawiadomieniu o jej odmowie powrotu do kraju, wysłanym z Biura Paszportów Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Oświęcimiu do Urzędu Miasta, nie ma pieczęci imiennej pracownika, a podpis jest nieczytelny. Wiadomo jednak, że pismo uruchomiło lawinę: szantażowano nieletnie dzieci Zenony, bez nakazu eksmisji wyrzucono je z mieszkania, zaocznie pozbawionego Zenonę, odmówiono jej wydania dowodu osobistego...

Kiedy w 1996 roku, po kilkunastu latach pobytu za granicą, Zenona wróciła do Oświęcimia, odniosła wrażenie, że nic się nie zmieniło. Prezydent ten sam, co w 1983 roku, dyrektor Zakładów Chemicznych - ten sam, urzędnicy - ci sami. Dodawała sobie otuchy, licząc, że ludzie - co prawda - ci sami, ale rzeczywistość i prawo już inne. Szybko okazało się, że była w błędzie. W jej przypadku lata osiemdziesiąte nie skończyły się. Dziś jest przekonana, że jej powrót do kraju wykorzystano, by do końca rozprawić się z nią, dokończyć procedury "rozliczania", którą rozpoczęto w oparciu o przepisy stanu wojennego bądź wbrew jakimkolwiek przepisom. - Prześladowcy łamią mi życie, stosując wobec mojej rodziny procedurę bezprawia - żali się."

http://www.poloniamichigan.com/paszporty/list_zgo.htm
http://www.poloniamichigan.com/paszporty/dzp_20010221.htm

poniedziałek, 16 października 2000

Refleksje po przegranej bitwie

0 comments
Refleksje po przegranej bitwie:

"Zbigniew J Koziol
Mon, 16 Oct 2000 19:17:02 -0700

Witam,

Uznalem za wlasciwie wyslanie Panstwu tekstu, jaki dotarl do mnie od Starego Wiarusa. Polecam przemysleniom.

zb.
________________________________________________________________________

Wsrod zgielku debaty sejmowej nad antypolonijna w swojej tresci ustawa o obywatelstwie polskim z dnia 29 czerwca 2000, uszly byc moze uwadze wielu Polakow opinie dwoch dyspozycyjnych ekspertow MSWiA, profesorow Winczorka i Galickiego. Radze przeczytac te opinie uwaznie, bo to pierwsze potwierdzenie, ze spor Polonii z wladzami RP, to nie dorazna polityczna pyskowka, tylko fundamentalna sprzecznosc zasad. Wiceminister spraw wewnetrznych i administracji Stachanczyk, z zawodu podobno sedzia, powiedzial miedzy innymi:

"Pozwole sobie zacytowac dwie opinie, ktre w tej sprawie rzad uzyskal od profesorw Winczorka i Galickiego, a moze ich najwazniejsze fragmenty. Z opinii prof. Winczorka: Z przepisu tego, czyli w brzmieniu senackim, nie wynika jednak, ze jako obywatel obcy nie moze korzystac dana osoba z wolnosci i praw, oraz posiadac obowiazki, z ktrych na terenie Rzeczypospolitej Polskiej moga korzystac
obywatele innych panstw. Dysponowac zatem moze podwjnym kompletem wolnosci praw i obowiazkw obywatela polskiego i cudzoziemca. Chodzi natomiast o to, zeby, przebywajac pod jurysdykcja panstwa polskiego, dysponowal tylko jednym z nich, takim mianowicie, jaki posiadaja obywatele polscy nie bedacy zarazem obywatelami obcymi. W przeciwnym razie naruszona zostanie konstytucyjna zasada rwnosci, a ponadto Rzeczpospolita Polska moze utracic wobec tego typu osb czastke swojej wladzy suwerennej.

Z opinii prof. Galickiego: Wyrazne uznanie mozliwosci posiadania przez obywatela polskiego innego rwnoczesnego obywatelstwa ze wszystkimi skutkami prawnymi, ktre moga z tego wyniknac niesie tez ze soba niebezpieczenstwo naruszenia konstytucyjnej zasady rwnosci obywateli polskich. Niektrzy z nich bowiem mogliby w istocie korzystac rwniez na terytorium panstwa polskiego z uprawnien przyslugujacych obywatelom innych panstw. Ponadto profesor Galicki napisal w tej opinii, o czym mwil juz pan posel Majewski:
Twierdzenia podobnego do zawartego w ust. 1 art. 4 poprawki nie znajdziemy w zadnym innym wsplczesnym ustawodawstwie dotyczacym obywatelstwa. Jest to opinia czlowieka, ktry jest ekspertem Komisji Europejskiej i ktry przygotowywal konwencje europejska o obywatelstwie. To jest podstawowa przyczyna tego, ze jestesmy przeciwko ksztaltowi art. 4 w brzmieniusenackim."


Profesor Winczorek potwierdzil, na zamowienie rzadu, z gory przyjete przez rzad zalozenie, ze RP nie moze uznawac podwojnego obywatelstwa, poniewaz "Rzeczpospolita Polska moze utracic wobec tego typu osb czastke swojej wladzy suwerennej". Tu jest pies pogrzebany - nie "wladzy panstwowej sprawowanej przez organa panstwowe z mandatu obywateli, we wspolnym interesie obywateli", tylko "suwerennej wladzy panstwa NAD obywatelami".
Panstwo to suweren, ktorego wlasnoscia sa obywatele. Panstwo panuje. Samoograniczenie panowania panstwa nad obywatelami nie miesci sie w glowie polskiej demokracji.

W tej sytuacji znajdujemy sie, jako emigranci, w powaznym i fundamentalnym konflikcie pojeciowym z Polska. To jest konflikt z zakresu podstawowych definicji teorii panstwa i prawa, nauczanych na pierwszym roku studiow uniwersyteckich. Bowiem kiedy my o amerykanskich konstytucjonalistach i panstwie jako dobrowolnym zwiazku wolnych obywateli, to oni o suwerenie, wladcy sprawujacym wladze nad obywatelami. Zakrawa to na konflikt Nowego Swiata ze Starym Swiatem.

Suwerenowi poddani winni sa, z definicji, szacunek i posluszenstwo. Jesli takich nie okazuja, to nalezy ich to tego przymusic. Strach, by niektorzy obywatele nie nabyli nadmiernych praw, ktore moglyby skrepowac swobode postepowania z poddanym wedlug uznania suwerena, bije z kazdego slowa profesorskiej opinii. Ograniczenie wladzy suwerena jest niedopuszczalne.
Klopot tylko w tym, ze w Polsce suweren moze postepowac z poddanym w zasadzie dowolnie, a to z powodu defektow trojpodzialu wladzy, powaznego spadku prawodawstwa z doby komunizmu, oraz dysfunkcjonalnosci sadownictwa.
Obywatel RP praktycznie nie jest w stanie skutecznie obronic sie przed naduzyciem wladzy przez panstwo, poniewaz tak prawo jak i system administracyjny RP stawiaja interes panstwa wysoko ponad interesem obywatela. Ale ten szczegol profesora Winczorka nie zajmuje. Profesorowi chodzi wylacznie o to, by obywatelom nie poprzewracalo sie w glowie od nadmiaru praw. Zwlaszcza zas, nie daj Panie Boze, takich praw, ktorych RP musialaby naprawde, faktycznie i praktycznie przestrzegac, ze wzgledow miedzynarodowych.

Przywolanie w opiniach prof. prof. Winczorka i Galickiego konstytucyjnej
zasady rwnosci obywateli polskich zakrawa na perwersje. Istnieja liczne
przyczyny obiektywne, dla ktorych panstwo polskie uznalo wielokrotnie
przedtem, ze obywatele polscy, de iure rowni, nie sa rowni de facto. Nie ma
powodu, aby w stosunkowo drobnej sprawie podwojnego obywatelstwa nie moglo
uznac tego jeszcze raz. Obywatele polscy zamieszkali stale za granica i
posiadajacy rowniez obywatelstwo innego panstwa nie podlegaja na przyklad, z
mocy ustaw RP, polskiemu obowiazkowi podatkowemu i obowiazkowi sluzby
wojskowej w Polsce. Wyrazna nierownosc, nieprawdaz? Nie sa to jednak zadne
nadzwyczajne przywileje z laski suwerena, tylko uznanie obiektywnych faktow.

Podatek dochodowy od osob fizycznych placi sie w kraju stalego zamieszkania,
a nie obywatelstwa, dlatego, ze taki jest powszechnie stosowany - we wlasnym
interesie kazdego normalnego panstwa - miedzynarodowy standard. Gdyby
standard byl inny, to nie tylko podatki bylyby praktycznie nie do
wyegzekwowania od wielu osob, ale rowniez nie sposob by bylo uniknac
przypadkow podwojnego opodatkowania dochodu osob fizycznych, a tym samym
zduszenia miedzynarodowego przeplywu sily roboczej (z nieodzownymi kazdemu
panstwu ekspertami, konsultantami, stypendystami i uczonymi wlacznie).

Obywatele polscy zamieszkali stale za granica i posiadajacy rowniez
obywatelstwo innego panstwa zwolnieni sa z obowiazku sluzby wojskowej w
silach zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej. Nie z powodu dobrego humoru
suwerena wszakze, ale z powodu jawnej absurdalnosci budzetowej
transportowania poborowych z Tasmanii do Orzysza, z Hawajow do Zegrza, i z
Rio de Janeiro do Legionowa i z powrotem, na koszt skarbu panstwa.
Prowadzenie i aktualizacja wszechswiatowego wojskowego systemu meldunkowego
i globalnej kartoteki poborowych bylyby rownie kosztowne i klopotliwe.
Praktyczna niemozliwoscia byloby upilnowanie jakiejkolwiek tajemnicy
wojskowej w armii majacej w swoich szeregach pelnoprawnych obywateli
kilkudziesieciu panstw obcych. Nie wiadomo tez, co nalezaloby uczynic z
poborowymi nie wladajacymi jezykiem polskim - ganiac ich biegiem po piachu,
az sie naucza? Wystapilaby natychmiast kwestia konfliktu polskiej praktyki
koszarowej z prawem krajow stalego zamieszkania poborowych, zwiazanych z tym
incydentow miedzynarodowych oraz fatalnej dla Polski publicity. Mowiac
potocznym jezykiem, wiecej byloby z tym wszystkim klopotu, niz to warte dla
obronnosci panstwa. Dlatego Rzeczpospolita zwalnia podwojnych obywateli od
powszechnego obowiazku obrony RP.

Pan profesor Galicki, ekspert Komisji Europejskiej, calkowicie pominal w
swojej opinii istniejace w licznych panstwach UE systemy prawne
bezproblemowo uznajace podwojne lub wielokrotne obywatelstwo (Wielka
Brytania, Francja, Hiszpania, Wlochy, Irlandia i inne). Panu profesorowi
wolno naturalnie przedkladac model prawny Niemiec lub Austrii ponad
brytyjski lub francuski. Wolno mu tez przedkladac rozwiazania represyjne nad
liberalne. Ze sprawami Zjednoczonej Europy ma to jednak niewiele wspolnego,
poniewaz szczegolowa regulacja prawna kwestii obywatelstwa znajduje sie poza
zakresem prawa Unii i jest domena suwerennych decyzji indywidualnych panstw
czlonkowskich. Pan profesor stal sie w ten sposob sprzymierzencem uporczywej
rzadowej dezinformacji rozpowszechnianej przez polskie konsulaty, jakoby
dyskryminacja Polonii byla w jakis sposob koniecznym warunkiem integracji
Polski z Europa Zachodnia.

Smiechu warte jest stwierdzenie obu panow profesorow, ze nie mozna zadna
miara dopuscic do nierownosci obywateli polskich polegajacej na tym, ze nie
wszyscy obywatele polscy sa rowniez obywatelami np. Stanow Zjednoczonych,
wiec nie wszyscy obywatele RP posiadaja prawa zagwarantowane przez
Konstytucje USA.
Taka nierownosc juz jest obiektywnie istniejacym faktem, niezaleznie od
cennych opinii profesorow Winczorka i Galickiego. Rownie dobrze mozemy
rozmawiac o ustawowym niedopuszczeniu do niepozadanych dla panstwa i
narazajacych na szwank jego budzet opadow sniegu.

Jesli ktos z panow poslow nie wierzy, prosze sprobowac praktycznie - prosze
na przyklad sprobowac pozbawic praw obywatela amerykanskiego pana profesora
Zbigniewa Brzezinskiego (podwojnego obywatela RP i Stanow Zjednoczonych,
kawalera Orderu Orla Bialego), wpuszczajac go do kraju, ale odmawiajac mu
wypuszczenia z Polski na podstawie paszportu USA. Zobacza panowie wowczas,
jak daleko rozciaga sie doktryna rownosci obywateli polskich wobec prawa RP.

Obywatelstwo Stanow Zjednoczonych przyznaje na szczescie rzad USA, nie RP,
zas jurysdykcja administracyjna RP nie rozciaga sie, na szczescie, na calosc
znanego nauce wszechswiata. Proby objecia ta jurysdykcja kilku milionow osob
urodzonych w Polsce a zamieszkalych stale za granica oraz kilkunastu
milionow ich potomkow sa tylez tragikomiczne, co skazane na niepowodzenie.
Poniewaz obywatelstwo RP nabywa sie miedzy innymi przez urodzenie z jednego
lub obojga rodzicow posiadajacych obywatelstwo polskie, zas zgodnie z ustawa
proces ten trwa ad infinitum, mozna dosc prosto obliczyc, za ile lat polowa
ludnosci swiata posiadac bedzie, technicznie rzecz biorac, obywatelstwo
polskie. Polowa ludnosci RP znajdzie wtedy zapewne zatrudnienie przy
wylapywaniu takich obywateli na lotniskach i czynieniu im tzw. "propozycji
nie do odrzucenia", a druga polowa bedzie prowadzic system meldunkowy,
ewidencje PESEL, wypisywac dowody osobiste i przyjmowac podania o paszporty
polskie. Wplywy budzetu panstwa beda sie wowczas skladac wylacznie z dochodu
z oplat paszportowych, i nastanie urzedniczy raj na ziemi.

Dopoki mysl panstwowa Polski kreci sie dookola pilnowania, przymuszania,
wymuszania posluszenstwa, oddawania i odbierania holdow i szykanowania
niepokornych, dopoty, Polonia musi spojrzec prawdzie w oczy: jestesmy
wygnancami niepozadanymi w kraju, nawet z wizyta. Niepokorni sa w
dzisiejszej Polsce niepozadani. Rzeczpospolita nie chce od nas slyszec nic z
wyjatkiem pochlebstw, pochwal i holdow. Krytyczne komentarze sa niepozadane,
jak w feudalnej Anglii; wszyscy przeciez wiedza, ze "the King cannot do
wrong".

No coz, niechze tak zostanie. Nie takich przezylismy. Nie takie wykwity
autorytaryzmu pamieta Polonia z lat PRL. Ale, panie ministrze Stachanczyk,
panie profesorze Winczorek, panie profesorze Galicki, panie ministrze
Sikorski, panie posle Czarnecki, panie poslanki i panowie poslowie, wykazcie
chocby minimum taktu. Nie przychodzcie do nas wiecej z sugestiami w rodzaju
"Visitez la Pologne", "Inwestuj w Polsce", "Lataj Lotem". Nikczemnosc takich
propozycji ze strony ludzi usilujacych napychac panstwowa kabze za pomoca
administracyjnego wpychania Polakom z zagranicy paszportow RP, a opornym
grozacych ruina dorobku calego zycia za granica poprzez zatrzymanie "do
wyjasnienia" w granicach RP, stala sie dzis oczywista. Zatrzymujcie, kogo
chcecie, na polskich lotniskach. Kogo zatrzymacie, jesli nikt nie przyleci?


Stary Wiarus
[EMAIL PROTECTED]"

środa, 20 września 2000

Kto jest prawdziwym Polakiem

0 comments
Portal Onet.pl - Tygodnik Polityka 20 Wrzesień, 2000: "Nie jedźcie do Polski na urlop! Możecie zamiast do domu w Chicago trafić do aresztu w Warszawie! – ostrzega amerykańskich polonusów tamtejsza prasa. Awanturę wokół paszportów Polaków mieszkających od lat w innych krajach mogłaby przerwać tylko rzetelna informacja. Ale o tę trudniej niż o wizę."

środa, 6 września 2000

Co Jest Grane?

0 comments
Polski WEB w Detroit-Paszporty: "Co Jest Grane?
'Podwojne obywatelstwo bedzie akceptowane przez wladze RP. Polacy mieszkajacy za granica nie musza obawiac sie kar.'
- Ryszard Czarnecki,
6 wrzesnia

'Zona kolegi poleciala wlasnie do Polski (z paszportem amerykanskim). Na Okeciu Wopista zapytal ja 'A polskiego paszportu to pani nie ma?', kolezanka odpowiedziala 'Mam w domu ale nie zabralam ze soba', na co obronca granic RP odparl 'No to nie wiem jak to bedzie z wyjazdem z Polski'.
- z internetowej listy dyskusyjnej,
31 sierpnia.

'obecna doktryna, wedlug kt�rej Polska traktuje obywatela polskiego wylacznie jako obywatela polskiego i nie przyjmuje do wiadomosci posiadania przez niego innych paszport�w, jest dla Polonii korzystna'
- Radoslaw Sikorski,
18 sierpnia

'Nie ma czegos takiego jak podwojne obywatelstwo, to sprzeczne z ustawa'
- pplk Warchol, rzecznik prasowy Strazy Granicznej,
18 sierpnia

'Paszport polski to nie karta wedkarska, a grzywna wymusi stosowanie sie Polonii do polskiego prawa.'
- Ryszard Czarnecki,
30 czerwca"

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...