"Juz byl na lotnisku,
juz wital sie z bramka...
A nagle do niego dochodzi pytanko:
paszporcik poprosze, i musi byc z wiza,
i musi byc polski, kupiony dewiza!
A paszport z kangurem
a paszport ze strusiem!
Lecz z takiem paszortem wypusciec nie musiem!
Jak nie masz PESELA, wojskowej ksiazeczki,
to zamiast kolejnej dlugachnej wycieczki,
zawracaj sprzed bramki,
zawracaj z powrotem,
a te zagranice zobaczsz z powrotem,
gdy PESEL posiadzesz nasz mily rodaku!
Wiec wraca sie Kagan, choc humor nie taki...
A moral tu taki wynika:
pulapka ta bowiem nam wcale nie znika!
--
Monsieur Pierre Dolinski
Paris, France"
Juz byl na lotnisku... - Polonia - Forum dyskusyjne | Gazeta.pl:
sobota, 6 września 2008
piątek, 5 września 2008
środa, 3 września 2008
Sejm nowelizuje Kartę Polaka
"Z informacji Ministerstwa Spraw Zagranicznych wynika, że w 15 krajach, do których Karta jest adresowana, polskie placówki przyjęły do tej pory do rozpatrzenia ponad 9,5 tys. wniosków, a wręczyły ok. 3 tys. Kart."
Sejm nowelizuje Kartę Polaka - Polonia.wp.pl - serwis dla Polaków za granicą
Sejm nowelizuje Kartę Polaka - Polonia.wp.pl - serwis dla Polaków za granicą
wtorek, 2 września 2008
Prężne polskie lobby
Polak znaczy frajer? | Prawica.net: "PS. Po opublikowaniu tego wpisu na stronie Salon24.pl, jeden z komentujących napisał takie o to zdania: "
Pan niczego nie zrozumiał. Polskie lobby? Żeby wam zalatwiało, naturalnie za darmo, rzeczy dla was samych nie do załatwienia? A wy w zamian będziecie nam fundować bezustanną krzywą mordę, wieczne dopominanie się o wiecej i 'pułapkę paszportową' ?
Śmiech pusty.
Zob.
"Zasób"
http://wtemaciemaci.salon24.pl/10360,index.html
oraz
"Co komu ze zbędnych obywateli" http://wtemaciemaci.salon24.pl/26852,index.html
===========================
"(...)W rzeczywistości ostatnich 25 lat, znaczna część dzisiejszej Polonii została Polonią z własnego świadomego wyboru, pragnąc mieć raz na zawsze święty spokój od charakteru narodowego rodaków, oraz od wszechobecności państwa w życiu Polaków w kraju. Polacy nie po to wyjeżdżali na stale z Polski, by teraz Warszawa mogła ich dalej używać i nadużywać, ciągnąc z tego korzyści dla siebie, a Polonii oferując w zamian herbatkę w konsulacie z miejscowym rezydentem polskiego wywiadu, oraz nieograniczoną możliwość narobienia sobie poważnych kłopotów w nowym kraju za herbatkowe kontakty z obcym (czyli polskim) wywiadem(...). "
"(...)pan premier nie krył w swoim sejmowym exposé, że ponieważ Polonii się świetnie powodzi, to Ojczyzna chętnie otrzyma od nas w prezencie magiczny róg obfitości - napełniany za granicą, opróżniany w kraju, i ujmującym gestem podawany z powrotem za granicę, żebyśmy mogli napełnić go ponownie.
Pan premier życzył sobie także otrzymać pod choinkę polską piatą kolumnę, czyli darmową globalną siatkę informatorów i agentów wpływu, “pozostających w stałym kontakcie” z Warszawą, by jej raportować, jak się w świecie rzeczy mają, i pilnować jej interesów pod nieobecność ich pilnowania przez polską dyplomację. Taką Weiss-Rote Kapelle, luźno wzorowaną na Lawrence of Arabia i izraelskich ‘sayanim’, zawsze do dyspozycji, w stałym kontakcie z kapitanem Klossem z konsulatu i pułkownikiem Stirlitzem z ambasady(...) "
2008-07-14 15:13 Stary Wiarus 169 724 W Temacie Maci
Prężne polskie lobby? Pręż się pan sam. Nie po to wyemigrowaliśmy.
Pan niczego nie zrozumiał. Polskie lobby? Żeby wam zalatwiało, naturalnie za darmo, rzeczy dla was samych nie do załatwienia? A wy w zamian będziecie nam fundować bezustanną krzywą mordę, wieczne dopominanie się o wiecej i 'pułapkę paszportową' ?
Śmiech pusty.
Zob.
"Zasób"
http://wtemaciemaci.salon24.pl/10360,index.html
oraz
"Co komu ze zbędnych obywateli" http://wtemaciemaci.salon24.pl/26852,index.html
===========================
"(...)W rzeczywistości ostatnich 25 lat, znaczna część dzisiejszej Polonii została Polonią z własnego świadomego wyboru, pragnąc mieć raz na zawsze święty spokój od charakteru narodowego rodaków, oraz od wszechobecności państwa w życiu Polaków w kraju. Polacy nie po to wyjeżdżali na stale z Polski, by teraz Warszawa mogła ich dalej używać i nadużywać, ciągnąc z tego korzyści dla siebie, a Polonii oferując w zamian herbatkę w konsulacie z miejscowym rezydentem polskiego wywiadu, oraz nieograniczoną możliwość narobienia sobie poważnych kłopotów w nowym kraju za herbatkowe kontakty z obcym (czyli polskim) wywiadem(...). "
"(...)pan premier nie krył w swoim sejmowym exposé, że ponieważ Polonii się świetnie powodzi, to Ojczyzna chętnie otrzyma od nas w prezencie magiczny róg obfitości - napełniany za granicą, opróżniany w kraju, i ujmującym gestem podawany z powrotem za granicę, żebyśmy mogli napełnić go ponownie.
Pan premier życzył sobie także otrzymać pod choinkę polską piatą kolumnę, czyli darmową globalną siatkę informatorów i agentów wpływu, “pozostających w stałym kontakcie” z Warszawą, by jej raportować, jak się w świecie rzeczy mają, i pilnować jej interesów pod nieobecność ich pilnowania przez polską dyplomację. Taką Weiss-Rote Kapelle, luźno wzorowaną na Lawrence of Arabia i izraelskich ‘sayanim’, zawsze do dyspozycji, w stałym kontakcie z kapitanem Klossem z konsulatu i pułkownikiem Stirlitzem z ambasady(...) "
2008-07-14 15:13 Stary Wiarus 169 724 W Temacie Maci
Co dobiło Romerowicza
"Ale dlaczego Pan utożsamia NAS z jakimiś urzędnikami? Czy Pan uważa, że urzędnicy w Polsce traktują NAS jakoś inaczej niż WAS? Jeśli tak, to jest Pan w błędzie. Co do konsulatów, to swoje słowa kieruje Pan do niewłaściwego adresata. Znajdzie się parę "ikon", które za to odpowiadają, a których "czci" naruszyć nie można."
===========
To są polscy urzędnicy, urzędnicy pańskiego własnego państwa, z którym pan się wyraźnie utożsamia; panstwa, które tak urządzacie, jak sami uważacie. To nie są okupanci z ramienia niewiadomej zewnętrznej siły. Dlatego utożsamiam pana (przynajmniej po części) z urzędnikami pańskiego państwa, przynajmniej do czasu kiedy sami nie najdziecie sposobu na zrobienie porządku u siebie. Wtedy bedziemy ogli porozmawiać o polskim lobby gdzie indziej.
O ile elektorat pański uwaźa za stosowne tolerować 'ikony' o nienaruszalnej czci i jest niezdolny do rozliczenia się z nimi (pamięta pan, jaka jest w Polsce frekwencja wyborcza?) , to ja nie bardzo widzę czego pan oczekuje od tych, którzy na zginanie karku przed pańskimi 'ikonami' nie mieli ochoty i wyjechali.
sobota, 30 sierpnia 2008
Kup pan paszport dziecku
Surfując po polskich portalach w poszukiwaniu codziennej dawki niepotrzebnych informacji trafiłem na tytuł Emigranci rejestrują w Polsce dzieci urodzone na Wyspach. 'WTF?' - pomyślałem z tutejsza i już za chwilę niby obuchem zostałem rażony informacją, że Polacy przylatują do kraju rejestrować swoje dzieci. 'Wow!' - to kolejna rzecz jaka przemknęła mi przez głowę. Następną była ta, że i ja przecież tak uczyniłem. Prawie, bo przylecieliśmy nie tylko po to, ale jednak. Co prawda niechętnie to wspominam, ale mój kolega Łukasz twierdzi, że powinienem to opisać jako przestrogę dla innych. I prawdopodobnie pozwoli mi to uporać się z traumą. Ale (jak zwykł mawiać TW Rewo) nie uprzedzajmy faktów.
To co najistotniejsze w artykule zawiera się w ostatnim zdaniu 'Decyzję o zarejestrowaniu potomków najczęściej przyspiesza jednak chęć wyrobienia dziecku paszportu'. Tych, którzy nie mieli bowiem okazji się o tym przekonać (szczęściarze) informuję, iż od pewnego czasu zrezygnowano z wpisywania dzieci do paszportów rodziców. By od tej pory każdy mały szkrab mógł 'Lądy i morza przemierzać, kulę ziemską z otwartym czołem' - czyli z własnym paszportem. Który należy wyrobić w polskim konsulacie w Londynie. Jezeli ktoś pamięta zdjęcia kolejki pod konsulatem z ostatnich wyborów, to te do paszportów wyglądają podobnie(i np. Daily Mail myli je regularnie). Tylko dzieci jest trochę więcej. I tak stoją sobie Ci rodzice z małymi dziećmi narzekając zgodnie na angielską pogodę i polską biurokrację, grzeją mleko dla tych dzieci w zakamarkach własnego ciała i czekają. Po trzech - czterech godzinach w końcu można wejść do środka, wypełnić niezbędne formularze, okazać dziecko w okienku i złożyć wniosek o paszport. Nic dziwnego, że większość rodziców woli czynić to raz na pięć lat niż raz do roku. A żeby robić to raz na pięć lat niezbędne jest 'umiejscowienie angielskiego aktu urodzenia w polskim Urzędzie Stanu Cywilnego'.
.Jak Mirek został Polakiem
To co najistotniejsze w artykule zawiera się w ostatnim zdaniu 'Decyzję o zarejestrowaniu potomków najczęściej przyspiesza jednak chęć wyrobienia dziecku paszportu'. Tych, którzy nie mieli bowiem okazji się o tym przekonać (szczęściarze) informuję, iż od pewnego czasu zrezygnowano z wpisywania dzieci do paszportów rodziców. By od tej pory każdy mały szkrab mógł 'Lądy i morza przemierzać, kulę ziemską z otwartym czołem' - czyli z własnym paszportem. Który należy wyrobić w polskim konsulacie w Londynie. Jezeli ktoś pamięta zdjęcia kolejki pod konsulatem z ostatnich wyborów, to te do paszportów wyglądają podobnie(i np. Daily Mail myli je regularnie). Tylko dzieci jest trochę więcej. I tak stoją sobie Ci rodzice z małymi dziećmi narzekając zgodnie na angielską pogodę i polską biurokrację, grzeją mleko dla tych dzieci w zakamarkach własnego ciała i czekają. Po trzech - czterech godzinach w końcu można wejść do środka, wypełnić niezbędne formularze, okazać dziecko w okienku i złożyć wniosek o paszport. Nic dziwnego, że większość rodziców woli czynić to raz na pięć lat niż raz do roku. A żeby robić to raz na pięć lat niezbędne jest 'umiejscowienie angielskiego aktu urodzenia w polskim Urzędzie Stanu Cywilnego'.
.Jak Mirek został Polakiem
Subskrybuj:
Posty (Atom)